Banda bufoniastych nuworyszy – oto twarz „Dziennika”
Kategoria (migawki), Józef Zawadzki 07-08-2006
Kupa chamów, niedouków i aż dziw bierze, że ich gazeta jeszcze się trzyma. Ale to raczej zasługa marketingu , a nie tych uważających się, za wszechwiedzących i najlepszych, niedouczonych redaktorów. Jeśli się nie zmienią, gazeta nie ma przyszłości.
O co mi chodzi? Spróbujcie tam coś napisać. Otóż napuszone miernoty Wam nie odpiszą, a w aroganckiej rozmowie telefonicznej uznają, że nie mają obowiązku publikowania Waszego tekstu. Ha, ha, no fakt, cham nie ma żadnego obowiązku zwłaszcza , że to Ty masz rację. Tylko ciemne bufony nie pojmują, że dla przyszłości gazety bardzo ważny jest kontakt z czytelnikami. Uważają, że „sami potrafią się wyżywić”, jak znany nam pewien rząd.
Napisałem do nich kilka, merytorycznych, polemicznych tekstów. Nie odezwała się ich Napuszoność ani słowem. W odniesieniu do jednego tekstu obiecywali ( dwa razy ) że „pójdzie” w listach. Nie poszedł ( wzięli go inni, dostałem już pieniążki ). Nie pozostaje nic innego jak olać tych buńczucznych nuworyszy z towarzystwa wzajemnej adoracji Dziennikiem zwanego. W gazecie z klasą zawsze odpiszą, np. „dziękujemy, nie skorzystamy z tekstu”, to nie zajmuje wiele czasu – dla chamów z Dziennika nie ma takiej zasady.
Od dziś będę pokazywał wszystkim Dziennikowe kwiatki. A jest ich multum. Bufoniastych nuworyszy trzeba ośmieszyć. W jednym z tekstów , w dziale Polityka, jakaś pańcia redaktoraka-dziennikarka napisała „naigrywać”. Zwracam uwagę , że w języku polskim pisze się „naigrawać”, że zrobili błąd. I co? No nuworysze, w sposób sobie właściwy milczą.
I czy nie szkoda na tych bufonów 1,5 zł?
Powiązane wpisy:
- Robert Krasowski działa na szkodę Dziennika
- Skandaliczna, zakłamana wypowiedź Krasowskiego, naczelnego „Dziennika”.
- PSL rozpoczyna ewakuację, pluje Platformie Obywatelskiej w twarz – jeśli ta ją w ogóle jeszcze posiada
- No patrzcie jak Janowi Wróblowi z „Dziennika” w główce się poćwierkało.
- Mintabójkowa ewolucja człowieka wg „Dziennika” Kuriozum!

