Nowy rząd – jajeczko częściowo nieświeże- komu służyć będzie?
Kategoria (migawki), Józef Zawadzki 21-11-2011
Zamiast organów wyszły cymbały,
By na nich grać Jankiela nie stałoby chwały,
W miejsce muzyki będzie rzępolenie,
Rozwoju Polski dalsze spowolnienie,
Pozostał tylko „pijar” wybujały.
Intencje premiera Tuska
No cóż, bardzo szczytne, bo Premier chce „jak najsilniejszej pozycji Polski w samym centrum UE”. A któżby z Polaków tego nie chciał? Ale tylko Tusk miał ostatnio możliwość stworzenia instrumentu pozwalającego na jej osiągniecie. Naturalnie takim instrumentem jest silny rząd, którego ministrowie wiedzą, co i wiedzą jak – to jest koniunkcja – robić, by nasz kraj miał w UE należną mu pozycję, a Polakom żyło się coraz lepiej. A co zafundował Polsce premier Tusk? Zwyczajny odgrzewany kotlet z dawnymi ministrami, którzy już pokazali, że niczego dobrego nie potrafią i z dokooptowanymi nowymi, których kompetencje do sprawowania funkcji ministra są literalnie żadne. Z oczekiwanego instrumentu typu organów czy fortepianu wyszła jakaś mandolina, a może cymbały. Zamiast rządu silnego, rzeczywistego partnera dla rządów krajów unijnych, mamy rząd niezwykle słaby, który ze względu na niekompetentnych ministrów nie będzie w stanie nawet wyartykułować na arenie międzynarodowej interesów Polski, a cóż dopiero myśleć o ich obronie?! Tego, co w polityce wewnętrznej potrafią ludzie wskazani przez Tuska wszyscy doświadczyliśmy przez ostatnie lata jego rządów, a co najkrócej można określić jako postępującą pauperyzację obywateli, wzrastające bezrobocie, demontaż szkolnictwa, zadłużanie Polski!
Kto może być zadowolony z takiego rządu? Ano międzynarodowi partnerzy Tuska, którzy z taką lubością poklepują go po ramieniu. A Polacy? Ha, niech wybierają PO na trzecią kadencję!
Chichot Platona
W kwestii rządów miał bardzo jasny pogląd. Głosił, że rządy powinni sprawować filozofowie, jako ci, którzy posiadają wiedzę i są zdolni do tworzenia wizji państwa idealnego. Wprawdzie, rząd Tuska nie składa się z samych filozofów, ale jeden filozof się w nim znalazł. Mnister Jarosław Gowin. Szef resortu sprawiedliwości. Filozof. Pytam z całym szacunkiem dla jego walorów intelektualnych, tak z ciekawości, o jego wiedzę prawniczą? Jakąż to wizję prawa może stworzyć człowiek, u którego owa wiedza sprowadza się do, może jakiejś propedeutyki prawa? O wiedzę innych wybrańców premiera Tuska już lepiej nie pytać.
O protezie
Proteza rządu, jaki był powstał niedawno w Polsce wyraźnie wskazuje, że nie mogą go tworzyć tzw. działacze, funkcjonariusze partyjni, którzy fotel ministra dostają czy to za zasługi dla szefa, czy też jako wynik koalicyjnego podziału łupów, albo też, dlatego że gwarantują ścisłą realizację wytycznych otrzymywanych z góry. Ha, ale co dla ministra jest tą górą? Za czasów PRL było wiadomo. A teraz, skąd idą wytyczne?
Kto zatem powinien wchodzić w skład rządu. Najwyższej klasy profesjonaliści z danych dziedzin, którzy wcale nie muszą należeć do partii. I nawet lepiej, gdy nie należą, bo nie są wtedy jej zakładnikiem.
Powiązane wpisy:
- POzwijać państwo – Platforma potrafi, ale komu to ma służyć?
- Panie Premierze, nie tylko p. Fotyga czeka na nowy rząd, ale cała Polska i to zbyt długo
- Panie Napieralski, a kto, w rządzie Tuska jest kompetentny?
- Idzie nowy sierpień
- Mędrcy z PO nie potrafili skonstruować budżetu, a za ich nieudolność ma zapłacić podatnik – komu zatem potrzebna (nie)mądrość tych wybrańców?!

